Wydawnictwo Helion trafiło tym razem w 10. Dawno nie czytałem tak dobrze i przystępnie napisanej książki na temat prowadzenia stron internetowych, zarządzania marką i użyteczności (web usability). Ona jest po prostu… zabójcza! Zabójczo skuteczna w przekazywaniu wiedzy.
Zwrócenie uwagi czytelników na fakt, że ważni są czytelnicy i ich potrzeby, a nie wyszukiwarki może wydawać się banalne, ale według mnie jest uzasadnione pewną potrzebą. Zwłaszcza początkujący webmasterzy, którzy zaczynają swoją edukację o eBiznesie od czytania na temat SEO, powinni na te kwestie uważać. Zdarza się, że ktoś zafascynowany optymalizacją witryny zapomina o jej prowadzeniu. Ta książka pomaga utrzymać dobrą perspektywę.
Powalające jest natomiast to, w jaki sposób Gerry McGovern pokazał różnicę między oczekiwaniami różnych grup ludzi. Czytelnik dowie się przede wszystkim jak bardzo mogą się rozminąć intencję osób zlecających wykonanie strony i jej przyszłych użytkowników. Przykłady przedstawione w tej książce są wyjątkowo trafne.
Zobaczysz na przykład jak zarządzała swoją marką linia lotnicza Aer Lingus i jak dzięki ogromnej zmianie swojej witryny nie tylko uniknęła bankructwa, ale… rozwinęła skrzydła.
Niestety, zbyt wiele firm i poważnych instytucji popełnia błędy pokazane w tej książce. Przez to albo nie trafiają do swoich czytelników, albo czytelnicy mają problem z odnalezieniem na stronie szukanych informacji. Dane, które przytacza autor potrafią być szokujące.
Jeśli zamierzasz prowadzić stronę lub już ją prowadzisz, to przeczytaj z uwagą tę książkę. Ja nie zamierzam rozstać się z moim egzemplarzem. Korzystam z niego często. Raz na jakiś czas sięgam i czytam fragment, żeby przypomnieć sobie jak można zwiększyć własną skuteczność.
Jeśli jesteś pracownikiem instytucji lub firmy i twoim zadaniem jest prowadzenie lub projektowanie serwisów internetowych, to ta książka jest wręcz niezbędną lekturą dla ciebie. Zwłaszcza, jeśli nie chcesz, by szef zapytał cię kiedyś „No dobrze, ale dlaczego to nie działa?!”
Książka jest wydana bardzo starannie i, co ciekawe – w kolorze. Druk jest wyraźnie inny niż standardowy stosowany przez Wydawnictwo Helion, przez co czytanie jest bardzo przyjemne.
A po drodze była mała przygoda
Książkę zamówiłem jak to zwykle bywa przez Internet. I, co mnie bardzo cieszy, dwa dni później już była u mnie. Szybko wciągnąłem się w czytanie i już po chwili (a przynajmniej tak mi się wydawało) dotarłem do środka. I tu okazało się, że nie ma około 30 kartek! Inspekcja: rzeczywiście, blok książki jest mniejszy niż miejsce przewidziane przez okładkę.
Napisałem więc szybko do działu sprzedaży Heliona (jest specjalny formularz dot. reklamacji) i wyjaśniłem o co chodzi. Natychmiast dostałem odpowiedź, że prawidłowy egzemplarz zostanie wysłany tego samego dnia razem z kopertą zwrotną na wadliwą książkę. Wszystko oczywiście na koszt firmy.
I tak Helion – według mnie wzorowo – załatwia reklamacje. Żadnych pytań, żadnych wykrętów i pełne zaufanie do ludzi.

