Ile razy odesłałaś/eś kogoś do Google na forum?

Przeczytałem gdzieś kiedyś, nie pamiętam niestety gdzie i nie mogę tego już znaleźć (może na bash-u, jak ktoś wie, proszę o link, to go tu umieszczę), że najlepszym sposobem na otrzymanie wyjaśnienia od linuksowców jest obrażenie ich systemu :)

Bo na przykład, jak zapytasz: ej, jak się instaluje pakiety w Debianie? To zawsze znajdzie się kilka osób, które ci odpowiedzą: a co, Google nie umiesz obsługiwać? I koniec dyskusji.

Ale jeśli napiszesz: Linux, a zwłaszcza Debian jest do dupy, bo wszystko jest na opak i nie wiadomo jak co zrobić. Dlatego Linux musi umrzeć śmiercią naturalną, albo się zmienić. W Windowsach ściągasz instalkę, klikasz dwa razy i masz zainstalowany program. Efekt: od razu kilka osób stara ci się ze szczegółami wyjaśnić, że to wszystko jest proste, wystarczy wpisać jako root apt-get install nazwapakietu i po sprawie.

Chyba stąd bierze się popularność trollowania na forach :)

Skąd ten opór? Niby to prawda, że wszystko można znaleźć w Googlach jak się poszuka. Ale musimy sobie zdać sprawę z tego, że są co najmniej dwa rodzaje ludzi:

1. Ci, którzy szukają tylko informacji. Nazwijmy ich „samodzielni”.
2. Ci, którzy szukają i informacji, i nowych znajomych. Niech się nazywają „towarzyscy”.

Ci drudzy jako nowicjusze w danej dziedzinie na początku popełniają mnóstwo błędów i pytają codziennie o najbardziej podstawowe sprawy, na które już tysiąc razy odpowiedziano i które są wyjaśnione w FAQ.

Tylko kto czyta FAQ? Zwłaszcza, że często FAQ są niewidoczne, stare, nieaktualne, paskudnie napisane. Zdarza się, że administrator pisze FAQ, które ma za zadanie udowodnić, że początkujący jest durniem.

Sam nie raz obserwowałem osoby, które zaczynają swoją przygodę na forum równocześnie z zabawą w webmastera. Znam osoby, które z uporem zadają proste pytania. Ale po pewnym czasie ich obecności na forum zyskują wszyscy. Pytający zaczyna robić postępy, a stali forumowicze mają nową koleżankę/nowego kolegę, który wnosi coś nowego. Tego nie znajdziesz w Google.

I to jest główna różnica. Internet może nie jest w stanie zastąpić relacji międzyludzkich (jeszcze), ale nie znaczy to, że jest to bezosobowa przestrzeń opanowana przez maszyny. Użytkownik w Internecie może zadać pytanie wyszukiwarce, ale większość chce porozmawiać z innym człowiekiem, specjalistą w danej dziedzinie.

I nie można się zasłaniać tekstami w stylu „po co dublować wątki” itp. „dlaczego zanim zadasz pytanie nie przeszukasz forum czy nie ma tam już odpowiedzi?” Dlatego, że są ludzie, którzy przychodzą na forum, bo chcą poznać nowe osoby interesujące się tym samym tematem.

Znam osoby, które weszły na dane forum  po mnie (czyli mogłem obserwować ich poczynania od samego początku), wiele się na nim nauczyły, nie zniechęciły się przez „odsyłających do Googli” i teraz same mogą pomagać innym. Co więcej, od tych osób, mimo, że dopiero zaczęły zajmować się webmasterstwem, dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy:

1. Jaka firma hostingowa ma ciągle awarie.
2. Dlaczego wybór hostingu za SMS to jednak nie był dobry pomysł
3. Jaki przekręt zrobiła ostatnio firma x zajmująca się domenami
4. O czym nie wiedzą początkujący (i jak ja mogę im pomóc)
5. Jakie są trendy wśród początkujących twórców stron
6. Kto w przyszłości ma szansę na stanie się specem w tej dziedzinie :)
7. Komu się udało zarobić i w jaki sposób
8. O czym warto napisać na moim blogu
9. Czy powstały jakieś nowe ciekawe strony

I wiele innych. Wszystko to znajduje się często między wierszami, obok tych zwykłych, banalnych pytań.

Tacy niby niezorientowani nowicjusze badają nierzadko tereny, w które doświadczeni znawcy danej dziedziny raczej się nie zapuszczają: podejrzane firmy oferujące super promocyjne ceny, po czym okazuje się, że firma oszczędza na zbyt wielu rzeczach i większość produktów nie działa. My to wiemy, ale oni to na bieżąco sprawdzają i potwierdzają (i nikt ich przed tym nie powstrzyma). Zresztą oni też o tym wiedzą, po prostu chcą sprawdzić na własnej skórze i liczą, że może uda się oszczędzić :)

Czasem pojawiają się antyprzykłady, które też są ważne i cenne. Np. jak nie zarabiać z AdSense.

Poza tym jest jeszcze inna ważna sprawa. Istnieje pewien system, łączący pytających z udzielającymi pomocy i jest on bardzo przydatny w promocji strony. Udzielając odpowiedzi na pytania możesz się wykazać swoimi umiejętnościami. Im więcej pomagasz, tym chętniej ludzie odwiedzą twoją stronę lub bloga – wystarczy tylko, że umieścisz w stopce link.

Tak więc jeśli sam nie chcesz pomóc, zamiast nabijać sobie licznik wypowiedzi, idź pobiegać albo pozmywać naczynia. Zostaw wolne pole innym. W ten sposób każdy coś zyska – ty będziesz mieć czyste talerze (albo dobrą kondycję), ktoś otrzyma potrzebną odpowiedź, a ktoś inny wypromuje sobie bloga. Sytuacja Win/Win/Win.

Jeszcze jedno: kto odsyła do Googli? Często osoby, które same nie potrafią podać rozwiązania.

PS. Istnieją książki, które pomagają w nabyciu umiejętności rozumienia innych. Mogą się okazać pomocne. Przykłady podaję poniżej.

Wypowiedz się

*